O autorze
Filozof, socjolog, doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauki o zarządzaniu, pracuje w Instytucie Kultury UJ oraz Stockholm Business School. Prowadzi badania nad godnością w uniwersytecie. Blog dotyczy problemów współczesnej uczelni i pisany jest w trosce o doskonalenie najważniejszej dla rozwoju demokracji instytucji, jaką jest właśnie uniwersytet.

Czy krytyka uniwersytetu ma sens dla godności naukowców?

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Student_protests_at_the_University_of_Vienna,_27.10.2009_(2).jpg
Nowa reforma polskiego uniwersytetu wzbudza zarówno głosy afirmujące ustawę, krytykujące status quo, jak i krytyczne względem samej reformy. Czy jednak zarówno entuzjaści, jak i przeciwnicy ustawy nie stanowią czasem elity, którą stać na opór, ponieważ pracują w warunkach zapewniających ochronę godności?

Amerykańska badaczka godności w miejscu pracy Kristen Lucas wskazuje w swoich publikacjach na ciekawy paradoks: pracownicy starają się w sposób jawny walczyć o zagrożoną godność zwłaszcza wtedy, gdy czują się bezpieczni w miejscu pracy. Zdaniem autorki praca w organizacji zapewniającej długoterminowe kontrakty, sprawiedliwy system oceny, równouprawnienie czy możliwość bezstresowego wyrażania swoich obaw stanowi warunek konieczny dla oporu przeciwko poczuciu zagrożonej autonomii, pracy wyzbytej znaczenia, braku respektu w relacjach społecznych, braku możliwości rozwoju czy braku satysfakcji z pracy. Jak twierdzi Lucas – w momencie, gdy organizacja nie stwarza poczucia bezpieczeństwa, szanse na jawny opór i walkę o godność są nikłe – pracownicy będą się po prostu bać wyrażać sprzeciw i pozostanie im tłumienie negatywnych emocji w sobie.

Fascynuje mnie powyższy paradoks w kontekście krytyki uniwersytetu i zbliżającej się reformy polskiego szkolnictwa wyższego. Czy zwolennicy reformy, którzy stawiają jawny opór dotychczasowemu porządkowi oraz jej przeciwnicy, wskazujący na zagrożenia z niej płynące znajdują się w uprzywilejowanej pozycji osób mających odpowiednie warunki do uprawiania krytyki? Czy idąc tropem publikacji na temat wad elitaryzmu, amerykańskiego badacza zarządzania Stana Deetza, krytycy uniwersytetu stanowią elitę, którą po prostu stać na opór, ponieważ pracują w warunkach zapewniających bezpieczeństwo zatrudnienia? Czy oznacza to zatem, że ich bunt jest buntem na sprzedaż, niejako kupionym przez uniwersytety lub ministerstwo, które dbając o minimum przyzwoitości w zakresie godności zawodowej kupują opór, zanim zdąży dokonać zmiany? A co w takim razie z tymi uczonymi, którzy jawnie nie protestują, choć by chcieli, ale się boją, bo ich miejsce pracy nie zapewnia im minimum bezpieczeństwa – czy ich tłumiona frustracja przerodzi się kiedyś w efektywny sprzeciw czy też zostanie kupiona przez system?

Zdaniem Deetza elitarny opór jest bardzo cyniczny i nieefektywny w zakresie dokonywania zmian i często jedynie reprodukuje patologie, przeciwko którym występuje. Efektywna walka o godność w polskim uniwersytecie być może powinna zatem zaczynać się już na poziomie mikro, w naszych codziennych interakcjach w pracy, w których możemy powiedzieć tym, którzy się boją, jak bardzo ich szanujemy i kochamy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...